Czytaj

Piotr Gołofit

Madryt, lipiec 2008

Ślady na piasku

snują się myśli jak fale powolne
ze słońca zachodem dryfują spokojnie
wychodzą na brzeg by zmyć moje ślady
losu poemat, życia kontur blady

vis-a-vis słońca oddech wstrzymany
przyjazny? wrogi? może nieznany…
czas już, czas, spoglądam w oczy nieba
kim jesteś? powiedz, czy czegoś ci trzeba?

w bezkresie wody kropla przybyła
usta milczące, policzek, obmyła
samotna łza w otwartej dłoni
nie jedną jeszcze ma dusza uroni

pomyślisz Werter, płaczące serce
samotnie złożone bezsilne ręce
upadły anioł od łez własnych gaśnie 
jak księżyc blady, nocą nie zaśnie

ta twarz jednak… milcząca rzeźba
Fidiasza kunszt i myśl trzeźwa
spokojne usta, ta cisza z kamienia
nie, to nie Werter, nie ból to istnienia

dzisiejszy poeta ze szkoły Platona
wierny tradycji choć Helios kona
horyzont współczesny niemiły bogowi
twój pomnik Horacy, mój ślad bosej nogi

pytasz skąd łzy? nie płaczę Kochana
kroplami szczęścia ma twarz zalana
przyjmij w podzięce za uśmiech Twój w blasku  
tych parę chwil i ślad mój na piasku

Wiersze wybrane